Drugi dzień słabości
Słabość byków można przypisać tylko spadkom na rynku surowców, ponieważ dane makro były dość niezłe. Tygodniowa ilość nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA sięgnęła 404 tysięcy i była minimalnie lepsza od prognoz. Jednak ważniejszą informacją były zaskakująco dobre dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym w Stanach, które w ujęciu rocznym zdecydowanie przekroczyły prognozy i sięgnęły 5,28 miliona. To najwięcej od 7 miesięcy, czyli od momentu zakończenia stymulowania amerykańskiego rynku nieruchomości. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego wyskoku w informacjach z rynku pracy, bo bezrobocie przecież nadal w USA utrzymuje się na rekordowych poziomach. Odchylenie mogło jednak być spowodowane chęcią skorzystania z wciąż realnie niskiego oprocentowania kredytu przed ewentualną podwyżką rynkowych stóp, gdyby trwające ożywienie gospodarcze utrzymywało się przez kolejne kwartały. Z drugiej strony dane nie były aż tak jednoznacznie dobre, bo jednocześnie mediana cena domu spadła w ciągu roku o 1 proc.
W tym otoczeniu makro błyszczały dane z Polski. Dynamika produkcji przemysłowej w grudniu sięgnęła 11,5 proc., co jest imponująco dobrym wynikiem, ale już ostatnim z dwucyfrową wartością. Od lutego-marca poprzedniego roku przemysł już odrobił spadek z poprzedniego załamania. Niepokojąco wyglądał natomiast indeks wzrostu cen wśród producentów, który sięgnął 6,1 proc. przy oczekiwaniach 5,4 proc. Tak duża zwyżka to oczywiście „zasługa” droższych paliw, surowców i słabszego złotego.
Choć za nami już drugi dzień spadków to pomijając parę dni surowcowej euforii na rynku nic się nie stało i wrócił on do poziomów z początku roku. Innymi słowy wróciliśmy w obszar trendu bocznego, a obecne wyprzedanie powinno skłaniać część graczy do prób łapania dołka. Ten proces powinniśmy zobaczyć już w piątek.
Paweł Cymcyk
Analityk
Makler Papierów Wartościowych
A-Z Finanse
