Niewielkie odreagowanie na rynku dolara
Dalszy wzrost niepokojów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej oraz fakt geograficznego rozmieszczenia rezerw ropy naftowej oznacza, że byłoby nierozsądne oczekiwać, że ceny energii w najbliższym czasie szybko ustąpią. Wciąż najważniejsze bitwy między siłami płk Moammar Kadafi i rebeliantami w najważniejszych miastach na wybrzeżu Libii podbijają ceny ropy.
Biorąc pod uwagę, że głównym przedmiotem obaw inwestorów pozostaje fakt, że niepewność polityczna obejmuje obecnie kraje odpowiedzialne za ponad 50% globalnych rezerw ropy naftowej, najbardziej racjonalnym podejściem będzie skupienie się na tych państwach, które dysponują wysokim poziomem rezerw oraz posiadają zdrową równowagę eksportu i stabilną sytuację polityczną. Mowa tutaj o m.in. dolarze kanadyjskim.
Z kolei euro po sięgnięciu najwyższego poziomu od listopada, zaliczyło niewielką korektę notowań. Powód? Obniżenie o trzy klasy ratingu długu Grecji. Dodatkowo należy zauważyć, że koszt długu publicznego Portugalii wciąż rośnie, dlatego wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że naród będzie musiał korzystać z europejskiego funduszu ratowania. To może rozczarować rynek, dlatego będzie to stanowić duże wyzwanie dla euro w najbliższym czasie.
Sytuacja techniczna parze EUR/USD w dalszym ciągu pozostaje bez zmian. Akcja popytowa wyraźnie zwolniła tempo, ale nie zmienia to faktu, że nadal pozostajemy w trendzie wzrostowym. Linia trendu wzrostowego i wsparcie w rejonie 1,3890 pozostaje nienaruszone, dlatego jest szansa w dłuższej perspektywie na kolejny kontratak ze strony popytowej. Dopóki utrzymujemy się nad poziomem wsparcia 1,3890, dopóty kontynuacja tendencji wzrostowej do 1,4180 w dłuższym horyzoncie czasowym jest prawdopodobna. W krótkim horyzoncie czasowym możliwe jest pogłębienie korekty spadkowej do 1,3890.
Odmienna sytuacja występuje na rynku GBP/USD. W ciągu ostatniej sesji kurs zaliczył głęboką korektę spadkową. W najbliższych godzinach handlu powinien nastąpić test wsparcia 1,6140. Jeżeli poziom wsparcia zostanie obroniony to będzie to oznaczać, że wzrosty nie uległy jeszcze zakończeniu i kontynuacja tendencji wzrostowej notowań do 1,6260 będzie prawdopodobna. W przeciwnym wypadku(po pęknięciu poziomu 1,6140) możliwe jest dalszy spadek kursu do 1,6030.
Na rynku USD/JPY w najbliższych godzinach handlu powinna dominować strona popytowa. Wsparcie – 82,20 zostało wprawdzie przełamane, ale ten fakt nie zniweczył bykom całkowicie planów. W ujęciu krótkoterminowym możliwy jest ponowny powrót w rejon 83,00, ponieważ obraz techniczny sugeruje, że byki nie powiedziały ostatniego słowa.
Podobny scenariusz rozwoju sytuacji występuje na rynku USD/CHF. Kurs pary walutowej w ciągu ostatniej sesji konsolidował się w rejonie wsparcia - 0,9200. Poziom ten, powinien stanowić pretekst dla byków, aby odrobić straty i wywindować notowania do 0,9330. Po sforsowaniu bariery 0,9330, dalszy wzrost w rejon 0,9480 jest realny.
Z kolei w dynamicznym tempie zmieniają się notowania pary walutowej AUD/USD. Wczoraj kurs sięgnął z punktu widzenia analizy technicznej bardzo ważnego poziomu oporu w okolicy 1,0190. Poziom został wykorzystany dla części inwestorów, do sprzedaży dolara australijskiego. W konsekwencji kurs pary walutowej zaliczył kolejną korektę spadkową. Wydłużenie fali spadkowej w dzisiejszej sesji jest prawdopodobne. W związku z tym strona podażowa może wykazywać większą aktywność na rynku, co może skutkować zejściem kursu do 1,0080.
Natomiast na rynku EUR/PLN inwestorzy postanowili realizować część zysków. Obecnie znajdujemy się blisko ważnej strefy wsparcia w rejonie 3,9625, która póki, co skutecznie hamuje dalszy spadek kursu. Przypomnijmy, że poziom ten już został wcześniej wykorzystany przez stronę popytową do kontrataku i wystąpił wzrost kursu, dlatego powtórka scenariuszu(wzrost do 4,0000) jest realna. W przeciwnym wypadku, gdy wsparcie 3,9625 zostanie przełamane należy spodziewać się kontynuacji spadku notowań pary walutowej do 3,9450.
Krzysztof Wańczyk, FTS Capital Group