Portugalia zdała test
Najważniejsze obawy budził dziś koszt rolowania portugalskiego długu. Okazało się, że wcale nie jest tak źle z zaufaniem do tego kraju, ponieważ przetarg obligacji można uznać za udany. 10-letnie papiery miały rentowność niższą niż w listopadzie, a popyt wyraźnie przewyższył podaż. Taki wynik powinien przynajmniej na kilka dni uspokoić rynki, a dodatkowym stabilizatorem będzie fakt, że swoją obecność na aukcji ujawnili Chińczycy. Jeżeli chociaż część ich gigantycznych rezerw walutowych wspomoże bankrutujące euro-gospodarki, to przynajmniej w pierwszym kwartale nie zobaczymy kontynuacji problemów finansowych strefy euro. Kiedy chińskie fundusze angażowały się w Portugali amerykański sekretarz skarbu, Timothy Geithner, kolejny raz zaznaczał, że chińska waluta jest silnie niedowartościowana i jego zdaniem im szybciej zostanie umocniona tym łatwiej będzie zwalczyć w Państwie Środka inflację. To na razie nic nie znaczące słowa, ale im dłużej będzie się utrzymywać powolne ożywienie w Stanach tym mocniejsze będą tego typu naciski. Z europejskich danych wparciem dla byków była informacja o rekordowym wzroście PKB w Niemczech w 2010 roku. Wynik +3,6 proc. jest najlepszy od zjednoczenia zachodnich sąsiadów, ale trzeba pamiętać że rok wcześniej spadek sięgnął 4,7 proc., co oznacza że jeszcze nie odrobiono pokryzysowych strat.
W środę w zaledwie dwóch ruchach WIG20 odrobił straty z całego tygodnia, ale dalsze budowanie wzrostów w oparciu o dwa-trzy walory nie ma większych szans powodzenia. Uwzględniając ostatnią słabość sektora finansowego z taniejącym PZU na czele i znacznymi wymianami na PKO BP nie przekładającymi się na wzrosty można założyć, że rynek nie będzie w stanie pokonać grudniowych szczytów. Z drugiej strony bez korekty na surowcach podaż nie będzie miała argumentów i przynajmniej do tego czasu indeks utrzyma się w zakresie grudniowej zmienności z silnym wsparciem przy 2600 pkt.
Paweł Cymcyk
Analityk
Makler Papierów Wartościowych
A-Z Finanse