Spokój na giełdach kosztuje 80 mld euro
Na krajowym rynku poniedziałkowa sesja nie przyniosła żadnych istotnych zmian. Optymistyczny początek wynikał z piątkowych wzrostów indeksów w Stanach i porannych zwyżek w Azji, ale pozytywnych nastrojów nie udało się długo utrzymać. WIG20 krążył wokół poziomu piątkowego zamknięcia i nie skierował się ani do przełamanego oporu 2680 pkt. ani do wsparcia 2600 pkt. Efekt – marazm z dużym obrotem, którego wartości w ostatnich sesjach wskazują, że następuje poważna wymiana akcjonariuszy. Jeżeli najbliższe dane o napływach do funduszy potwierdzą, że na akcje rzucili się mali gracze to sytuacja zacznie się robić nieciekawa. Innym wytłumaczeniem takiej słabości rynku jest zaangażowanie instytucji w niedawną transakcję odkupu akcji PZU od Eureko. Powiększyło to udział sektora finansowego, który teraz jest w portfelach systematycznie zmniejszany na czym tracą PEKAO i PKO BP, a bez tych instytucji nie ma co liczyć na zwyżki.
Wybitnie spokojnie było też dziś w strefie makro. Jedyną informacją była październikowa inflacja bazowa w Polsce, której wartość sięgnęła 1,2 proc., a więc była zgodna z oczekiwaniami. Jej wartość nie wpłynie zatem na jutrzejszą decyzję RPP odnośnie stóp procentowych, ale brak wzrostu powinien ugruntować pozycję gołębi. Brak podwyżki widać też już na rynku walutowym, gdzie złoty tracił do wszystkich walut.
Na razie na rynku byki mają przewagę, ale z każdym dniem jest ona coraz mniejsza. Odległość od 2600 pkt. się zmniejsza i sięga już tylko 2 proc. Im niżej WIG20, tym chętnych do zakupów przecenionych akcji powinno być więcej.
Paweł Cymcyk
Analityk
Makler Papierów Wartościowych
A-Z Finanse